poniedziałek, 9 kwietnia 2012

1. Wróciłeś !



     Przemierzając wolnym krokiem znaną mi dobrze drogę do domu, myślałem o swojej przyszłości. Moje życie stało teraz pod wielkim znakiem zapytania. Nie tak łatwo jest przecież zaczynać od nowa.
Zastanawiałem się też czy plotki o mnie ucichły. Na razie jednak wolałem zostać w ukryciu osłaniając się czarnymi Ray Banami i kapturem bluzy. 
     Po pewnym czasie stanąłem przed moim domem. Zdjąłem z głowy kaptur i przeczesałem włosy stawiając je do pionu. Przechodząc przez próg mieszkania odetchnąłem z ulgą. Z przedpokoju rozejrzałem się po kuchni i nikogo tam nie zastałem. Po cichu wszedłem do salonu, a tam siedziała cała moja rodzina. 
- Wróciłeś ! - krzyknęła nagle Waliyah i podbiegła do mnie rzucając mi się na szyję. Przycisnąłem ją do siebie mocno całując ją we włosy. Po kolei przywitałem się z resztą i wreszcie usiadłem na swojej wygodnej kanapie. 
- Jak tam jest Zayn ? Poznałeś kogoś fajnego ? Wracasz tam jeszcze ? - zadawała pytania Safaa bardzo rozpromieniona moim powrotem.
- Skarbie nie męcz brata. Na pewno nie chce o tym rozmawiać. - krzyknęła z kuchni mama. Pewnie jak zwykle coś gotowała, bo do moich nozdrzy dochodziły przyjemne zapachy. 
- Gdzie Doniyah ? - spytałem, gdy zorientowałem się, że nie ma mojej najstarszej siostry. 
- W pokoju u siebie. - powiedziała Safaa.
- Dzięki. - posłałem jej szeroki uśmiech i poczochrałem jej włosy wstając z kanapy. Poszedłem schodami na górę i zapukałem do drzwi pokoju siostry. Uchyliłem je lekko i zobaczyłem ją siedzącą przy oknie. Wszedłem do środka i usiadłem na jej łóżku.
- Hej. - powiedziałem cicho.
- Hej. Możesz już stąd wyjść ? - spytała sucho.
- O co ci chodzi ? 
- O co mi chodzi ? O to, że kiedy ty w najlepsze się zabawiałeś rodzice odchodzili od zmysłów. Kiedy chcieli dla ciebie dobrze ty ich wyzwałeś, a teraz przyjeżdżasz sobie i jak gdyby nigdy nic robisz z siebie wspaniałego synka. - wykrzyczała i wyszła pozostawiając mnie w osłupieniu. 
- Ja się zabawiałem ? Czy ty w ogóle wiesz co przeżywałem ? Zostałem niesłusznie oskarżony o morderstwo, moje życie legło w gruzach a ja sam nie raz chciałem ze sobą skończyć. I ty mi mówisz, że ja się zabawiałem ? Kto jak kto ale ty powinnaś to rozumieć ! - wybiegłem za nią i zatrzymałem ją na schodach.
- Nie trzeba było jej zabijać.. - prychnęła, a ja wprost nie mogłem uwierzyć w to co słyszę.
- Chyba nie sądzisz, że to ja mogłem ją zabić. 
- Jak nie ty to kto ? Przecież ciągle powtarzałeś jak jej nienawidzisz. Była moją przyjaciółką, więc często ją tu widziałeś. Przeszkadzało ci to i ją zabiłeś.
- Nie zrobiłem tego.. - szepnąłem jej prosto w oczy i wymijając ją zbiegłem ze schodów. Szarpnąłem za klamkę od drzwi i po chwili znalazłem się na powietrzu. 
- Zayn wracaj ! - słyszałem krzyki matki, ale nie reagowałem. 
     Szedłem przed siebie, aż wreszcie znalazłem się w moim ulubionym miejscu nad rzeką. Czułem jak wszystko się we mnie gotuje. Jak moja własna siostra mogła posądzać mnie o zabójstwo. Myślałem, że chociaż rodzina mi uwierzy. Ale najłatwiej było zrzucić winę na mnie, bo widziałem się z nią przed jej śmiercią. Przypominając sobie o niej do oczu napłynęły mi łzy. 
     Michelle była naprawdę uroczą i kochaną dziewczyną, ale trochę zbyt nachalną. Byłem z nią przez jakiś czas w związku, ale ona mnie za bardzo ograniczała i była ze mną na każdym kroku. Potrzebowałem czasem trochę spokoju, ale kiedy jej to mówiłem, ona zaczynała płakać, że jej nie chcę. Po jakimś czasie zerwałem z nią, a ona wręcz znienawidziła mnie. Była przyjaciółką mojej siostry, więc często musiałem ją widywać. Na tamtej imprezie kiedy Mish o wiele za dużo wypiła, ciągle się do mnie kleiła i próbowała zaciągnąć mnie do łóżka. Kiedy się zdenerwowałem zostawiłem ją samą w pokoju i wyszedłem trzaskając drzwiami, tak że zwróciłem na siebie uwagę innych. Wróciłem do domu, a po jakimś czasie dostałem telefon, że dziewczynę znaleziono nieżywą w tym samym pokoju, w którym ją zostawiłem. Wina spadła na mnie, bo moi 'przyjaciele' zaczęli rozgłaszać, że to ja ostatni się z nią widziałem. Policja jednak nie miała konkretnych dowodów, że to ja popełniłem morderstwo i nie mogą mi nic zrobić. Ludzie wciąż mi nie ufają i sądzą, że jestem mordercą..
     Usiadłem na trawie i chowając twarz w swoich dłoniach zacząłem płakać. Nie dawałem rady już kryć w sobie tych wszystkich emocji. Ludzie tak bardzo potrafili ranić. 
     Wiedziałem, że Doniyah jest na mnie zła, ale takich słów z jej ust się nie spodziewałem. Nie rozumiała mnie. Byłem na skraju załamania..
     W pewnej chwili poczułem za sobą czyjąś obecność. Gwałtownie się odwróciłem i zobaczyłem Drake'a, jednego z mojej byłej paczki. 
- Co tu robisz ? - spytałem zdziwiony.
- Nie zastałem cię w domu, więc wiedziałem, że tu będziesz. Słyszałem, że wracasz.
- I co, znowu chcesz mi spieprzyć życie ? - spytałem ironicznie.
- Zayn ja wiem, że to nie ty. Nie potwierdzałem wersji Josha. 
- Jak to ? 
- Josh zmuszał mnie, żebym powiedział policji, że to ty, ale się nie zgodziłem. Jesteśmy, a bynajmniej byliśmy, przyjaciółmi. Nie zrobiłbym ci tego. Próbowałem się z tobą jakoś skontaktować, pomóc, ale odciąłeś się kompletnie od świata. 
- Dlaczego nie powiedziałeś policji prawdy ? 
- Powiedziałem, ale byłem sam na wszystkich ludzi z imprezy. Josh przekupił każdego.
- Wiesz kto to zrobił ?
- Nie wiem. Nikt tak naprawdę nie docieka, bo założyli już, że to ty.
- Ja pierdole. - mruknąłem pod nosem.
- Dobra, bracie. Ja muszę wracać, chciałem tylko z tobą pogadać. Jak coś to dzwoń, wiesz, że na mnie możesz liczyć.
- Dzięki. 
     Zostałem sam z tysiącami myśli w głowie. Miło, że chociaż on mi ufał. Był odważny stawiając się Joshowi. Jako jedyny stanął po mojej stronie wiedząc, że nie ma szans. Jestem mu wdzięczny..
Powoli zacząłem wracać do domu. Rozglądając się po znajomych miejscach wracały do mnie wspomnienia z dawnego życia. Tak, tego spokojnego, beztroskiego życia, kiedy było się gówniarzem. Wszystko było wtedy takie proste.  
     Zapaliłem przed domem papierosa, jako że mama tego nie pochlebiała i rzucając go gdzieś na ulicę, wszedłem do domu. Było już późno, więc moje młodsze siostry słodko chrapały w łóżkach. Dla mnie to był minus, bo wiem, że skoro dziewczynki się tu nie kręcą, to czeka mnie rozmowa z rodzicami. Wychyliłem się do salonu mówiąc cicho, że już jestem. Mama oczywiście machnęła ręką, abym usiadł koło niej. Mógłbym od razu iść zamknąć się w pokoju, ale wiem, że nie mogę wiecznie uciekać.
- Dlaczego wybiegłeś z domu ? Martwiliśmy się, nie odbierałeś telefonu. - spytała troskliwie.
- Doniyah zarzuciła mi morderstwo. - powiedziałem, na co ona zamilkła. 
- Ona jest trudną osobą. Wciąż przeżywa jej śmierć. Sądzę, że w głębi duszy wie, że to nie ty.
- Ale łatwiej zwalić to na mnie, wiem mamo.
- Nie to mam na myśli.
- Ale taka jest prawda. 
- Może powinniśmy o tym zapomnieć. Widzę, że ta sprawa cię przytłacza. Właśnie wyszedłeś z odwyku, więc powinniśmy zacząć od nowa.
- Dzięki. - uśmiechnąłem się lekko.
- Myślałeś już co będziesz teraz robić ? Masz jakieś plany ?
- Chcę wyjechać. 
- Jak to ? Dokąd ? 
- Myślałem nad Londynem. Poszedłbym na ostatni rok do szkoły, a potem znajdę sobie jakąś pracę.
- A tu w Bradford nie możesz ?
- Tutaj ? Mamo, ludzie mnie nienawidzą, plotkują o mnie. Nie sądzisz chyba, że tu zostanę.
- Więc od samego początku zakładałeś wyjazd ? 
- Tak. Chcę zacząć od nowa, w nowym miejscu i wśród nowych ludzi.
- Właściwie masz rację. Wyjazd może dobrze ci zrobić.
- Wyjeżdżam pojutrze. 
- Tak szybko ? Dopiero co wróciłeś, po tak długiej rozłące.
- Za chwilę rozpoczyna się rok szkolny. Muszę się obeznać z miastem i przystosować do życia tam.
- Jesteś pełnoletni. Nie będę cię zatrzymywać. Rób co uważasz za słuszne.
- Mamo nie martw się. Nie zrobię już niczego głupiego.
- Mam nadzieję. Idź już spać, jesteś pewnie zmęczony.
- Właściwie to tak. Dobranoc. 
     Poszedłem do swojego pokoju stając przed zamkniętymi drzwiami. Stanąłem na palcach sięgając do kratki wentylacyjnej i podsadziłem pod nią scyzoryk, aby ją otworzyć. Zdjąłem kratkę i odkleiłem przyklejony na taśmę kluczyk do pokoju. Wszedłem do środka, po czym od razu rzuciłem się na łóżko. Wzrokiem wodziłem po każdym zakamarku mojego azylu. Nic się tu nie zmieniło. Nawet zostawiona tu paczka papierosów leżała w tym samym miejscu co rok temu. 
Moja rodzina rzadko wchodzi do mojego pokoju. Zawsze się kluczę, a gdy wychodzę chowam klucz do swojej skrytki. Nie lubię, gdy ktoś węszy w moich rzeczach, a za młodego zawsze robiła do Doniyah. 
Pojutrze z samego rana wyjeżdżam do Londynu, by odrodzić się na nowo. Aby jutro spędzić czas rodzicami i siostrami postanowiłem już teraz zacząć pakowanie. Poszedłem do piwnicy po kartony i wróciłem do pokoju. Włączyłem w odtwarzaczu Green Day - 21 guns. Po jakimś czasie miałem spakowane już prawie wszystkie rzeczy. Chciałem już iść spać ale ktoś zapukał do moich drzwi. Otworzyłem i zobaczyłem w przejściu starszą siostrę.
- Mogę ? - spytała niepewnie. Zrobiłem jej przejście zapraszając do środka. - Słuchaj Zayn, przepraszam za to co powiedziałam. Wcale tak nie myślę, że to ty ją zabiłeś. Wiem jak ci ciężko, ale mi też nie jest łatwo. To była moja przyjaciółka. 
- Rozumiem cię. 
- Wyjeżdżasz gdzieś ? - spytała spoglądając zdziwiona na kartony.
- Przeprowadzam się do Londynu.
- Dlaczego ? 
- Nie wyobrażam sobie dalszego życia tutaj. 
- Więc postanawiasz uciec ? Jak tchórz ? Nie jesteś winny, więc powinieneś to udowodnić. Ucieczką okażesz, że to jednak ty. Że się boisz i wyjeżdżasz.
- A jak ty sobie to wyobrażasz ? Nie mam tutaj nikogo kto by mi uwierzył. Nie mam tu przyjaciół. Przechodzę obok obcych ludzi i słyszę jak o mnie mówią. W oczach całego miasta jestem mordercą. Matki chowają przede mną swoje dzieci, bo boją się, że mogę im coś zrobić. To nie jest proste. - uniosłem trochę ton. 
- Jak uważasz. - powiedziała i wyszła. 
     Usiadłem na łóżko i przeczesałem ręką włosy. Dlaczego moje życie jest takie trudne..Zachciało mi się sławy.. Odkąd nagrałem swoją płytę moi przyjaciele zmienili się. Nie obchodziłem już ich ja, tylko to, że jestem sławny i bogaty. Pojawiali się tylko wtedy kiedy potrzebowali kasy, czy szykowały się jakieś imprezy. A kiedy potrzebowałem czyjegoś wsparcia zostawałem sam. 
     Wyciągnąłem z szuflady pudełko z moją płytą. Spojrzałem na okładkę z moim zdjęciem nie wierząc, że to wszystko już minęło. Poszło w zapomnienie. Jeszcze jakiś czas temu te płyty leżały na półkach nastolatek, a dzisiaj ? W śmietnikach ? Wyjąłem krążek z opakowania i ze wściekłością połamałem go na kawałki. To przeszłość. Muszę zostawić to za sobą. Chwyciłem z biurka paczkę papierosów i wsadziłem jednego do ust zapalając go. Zaciągnąłem się mocno wprowadzając truciznę do płuc, a po chwili wypuściłem dym tytoniowy, aby ten rozprzestrzenił się w powietrzu. Otworzyłem okno i po spaleniu całego, wyrzuciłem szluga na ulicę. Jeszcze trochę wywietrzyłem pokój, aby nie było zaduchu, a potem położyłem się do łóżka. Walczyłem z bijącymi się w mojej głowie myślami, aby w końcu zasnąć. W końcu odpłynąłem..






______________________________

wiem że miało być za tydzień
 ale skoro już napisałam to czemu by nie dodać ;p
tutaj wyjaśnia się sprawa przeszłości
Zayna. 
 zostawiać komentarze : )

do następnego ; *





18 komentarzy:

  1. świetny blog. na pewno będę czytała i nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału . Pozdr. Paula ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. zaczyna się robić coraz ciekawiej
    czekam na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świeeeetny rozdział! Wydaje mi się, że to Josh zabił Michelle, bo przecież po co miałby przekupywać przyjaciół, żeby mówili fałszywe zeznania..
    Czekam na kolejny rozdział. :D


    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, właściwie sama nie mam założonej teorii na to kto ją zabił. Josh przekupywał ludzi, żeby wina spadła na Zayna, bo mu zazdrościł i chciał go zniszczyć.

      Usuń
  4. Coraz ciekawsze :3..nexcik! <3
    www.kamcikk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na kolejny ! I zapraszam do mnie ;]
    http://naanaaanaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebiste :)
    wpadnij do mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham . ;D pisz pisz nie mogę się doczekać . ;D ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na kolejny rozdział ;] Może i tym razem pojawi się szybciej^^ ?
    kocham twoje blogi♥
    Wpadaj do mojego: http://foreveryoungonedirection-czekoladaa.blogspot.com/
    Pisz dalej !♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się.:) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział .:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Robi się ciekawie czekam NN.

    OdpowiedzUsuń
  11. cudne. :**
    czekam na kolejny .: 3

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział :D zapowiada się bardzo fajne opowiadanie xD

    OdpowiedzUsuń
  13. woow. ! już kocham ten blog . zaczyna robić sie ciekawie . no i jest o Zaynie , <3 czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. zajebisty! była bym wdzieczna jakbyś mogła powiadamiać mnie o kolejnych rozdziałach na tt @tyskaa16

    OdpowiedzUsuń